Moja pierwsza lustrzanka cyfrowa, to Nikon D5000. Pamiętam jak dziś moment, kiedy wyskrobałem wszystkie możliwe fundusze i zakupiłem ten cudowny aparat.

Spędził on ze mną wiele lat i trzasnął wiele zdjęć. W chwili, kiedy przekazywałem go w ręce mojego kolegi, migawka miała na liczniku prawie 90 tyś. klapnięć. To dużo i nie dużo. Aparatu używałem bardzo amatorsko, ale miałem też kilka niemądrych pomysłów i próbowałem „kręcić” nim time laps’y, co przekładało się jakoś tak: 1 min filmu = 1500 zdjęć.

„Nowe” przyszło całkiem niedawno i całkiem niespodziewanie. Przeglądając Facebooka natknąłem się na ogłoszenie na jednej z grup, na której ludzie handlują nikonami. Model D300 z przebiegiem ok 6 tys. klapnięć, to praktycznie nowa maszyna! Do tego grip i 2 aku. Cena była bardzo atrakcyjna, bo aparat praktycznie nie używany. Szybka akcja i po kilkudziesięciu godzinach był już mój. Aparatu przedstawiał nie będę, bo każdy ma google, ale wrażenie jakie na mnie zrobił nie przeminęło nadal po tych kilku miesiącach. Jest to konstrukcja 2 lata starsza niż D5000 i nie tak dawno świętowała swoje 10-te urodziny, ale pewnie jeszcze długo nie poczuję potrzeby upgrade’u.

2 thoughts to “Żegnaj stary przyjacielu…

  • Grzesiek

    Filip, tekst się tak miło rozkręca, a ty go nagle ucinasz. Zabolało mnie to, bo cały kubek kawy narobiłem 🙁

    Odpowiedz

Leave a comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *